Archive for the ‘Aparaty analogowe’ Category

Start 66 S

Start 66 S

foto by: macu -- Start 66 S

Kolejny aparat z kolekcji staroci, jednak tym razem jest to aparat średnioformatowy. Średni format to określenie wielkości klatki błony fotograficznej. Wyróżniamy siedem ich rodzajów: 6×4.5, 6×6, 6×7, 6×8, 6×9, 6×12, 6×17 (cm).

Start 66 S i wszyscy jego poprzednicy obsługiwały klatkę 6×6 cm (skąd nazwa), ciekawostką jest to że faktyczna wielkość naświetlanego fragmentu błony to 55×55(mm). Wcześniej wspomniałem o tym że Start 66 S miał swoich poprzedników i dokładnie było ich czterech: Start, Start II, Start B i Start 66. Najstarszy z braci był pierwszym aparatem fotograficznym produkowanym po II wojnie światowej w Polsce (1954-1960), a Start którego opisuję jest najnowszym modelem Warszawskich Zakładów Fotooptycznych produkowanym w latach 1970-1980. Start 66 S to lustrzanka dwuobiektywowa wyposażony w dwa Emitary 75/3,5 (tryplet Cooka: 3 soczewki w 3 grupach), przy czym jeden obiektyw jest obiektywem celowniczym, drugi zdjęciowym. Zakres przesłony to 3,5-22. Start 66 S wykorzystuje migawkę centralną, co nie pozwalało na osiągniecie większej jej szybkości niż 1/250s. Daje jednak możliwość na zrobienie zdjęcia z szybkością od 1/15s i oczywiście posiada czas b (bulb).podwojna_ekspozycja

Aparat nie jest skomplikowany w obsłudze, jako najnowszy model posiada już licznik zdjęć co zdecydowanie ułatwia pracę w odróżnieniu od zwykłego Starta 66, gdzie podgląd zdjęć polegał na wypatrywaniu przez czerwoną szybkę nadrukowanej na błonie wartości klatki. Było to wyjątkowo uciążliwe w czasie wykonywania zdjęć w ciemnościach. Jeśli chodzi o przewijanie filmu to w najmłodszej wersji Starta producenci się nie postarali. Brakuje tu stosowanej w modelu Start II składanej korbki ułatwiającej przewijanie filmu, jednak daje to możliwość zrobienia zdjęcia z podwójną ekspozycją. Start_66_S_matowka

Największą frajdę podczas robienia zdjęć tym aparatem sprawia samo ustawianie kadru i ostrości. Widok fotografowanego obiektu jest „rzucany” na matówkę która jest umiejscowiona na samej górze aparatu i wyposażona w „wyskakujące” szkło powiększające ułatwiające ustawienie ostrości. Spoglądając na matówkę można by odnieść wrażenie że patrzymy na ok 3 calowy kwadratowy monitorek LCD, jednak zdradza go „lustrzane odbicie” stron, które komplikuje sprawę w czasie robienia zdjęć szybko poruszającym się obiektom. Aparat wyposażony jest również w stopkę na lampę błyskową i standardowe gniazdo na kabel do fleszy.

Ogólnie aparat ten jest mało poręczny ze względu na swoje gabaryty i prostokątną bryłę jednak świetnie sprawdza się gdy jest zamocowany do statywu. Brak wbudowanego światłomierza może przysporzyć kłopoty niedoświadczonym fotografom podczas ustawiania ekspozycji, ale robienie zdjęć średnim formatem daje wiele satysfakcji i możliwości w dalszej obróbce obrazu ze względu na wielkość negatywu.

Podsumowując, polecam ten aparat z czystym sumieniem jako sprzęt do fotografii eksperymentalnej i początek przygody ze średnim formatem, fotoamatorzy mogą mieć jednak problemy ze względu na brak wbudowanego światłomierza (co utrudnia ustawienie ekspozycji) i niewielką ilość klatek na jednej błonie (do 13 zdjęć), nie jest to również aparat dla osób chcących uzyskać profesjonalne efekty, zdjęcia nie wychodzą hiper ostre, a nie szczelna konstrukcja sprawia, że w optyce pojawia się wiele brudów rzutujących na estetykę zdjęć. Startowi wiele brakuje do zagranicznych konkurentów średnioformatowych takich jak Yashica czy Rolleiflex, jedyne czym może konkurować rodzimy wyrób to cena, wahająca się w granicach 100 zł, co jest niewielką stratą za przyjemność jaką jest robienie zdjęć na sześciocentymetrowej błonie.


Start 66 – Ilford HP5 Plus 120 Film - ISO 400
trzy_stany_skupienia

Praktica VLC3 + Carl Zeiss Jena 1,8/50 mm (zestaw)

Praktica VLC3

foto by: macu -- Praktica VLC3

Poczciwa Praktica wyprodukowana została w 1974 roku, a służy mi do dziś (fakt, że korzystam z niej teraz okazjonalnie). Jedyne prace konserwacyjne, jakich wymagała opierały się na wymianie baterii (bateria alkaliczna 4,5V) od wbudowanego światłomierza TTL oraz poprawkę w ustawieniu luster .

Ta sztuka:) którą Wam prezentuję, wyposażona jest w dodatkowe akcesoria tj: celownik osłonowy (który odwraca kierunki), oraz własnej roboty pasek na ramię. Akcesoriów tych nie ma w oryginalnym zestawie, celownik jest pryzmatyczny, a pasek był za krótki.  Inne dodatki to wężyk spustowy (chyba jak w większości analogowych lustrzanek) i dołączana (do korbki od zwijania filmu) stopka pod lampę błyskową z kablem prowadzącym do gniazda lampy w korpusie aparatu.

Korpus leży mało wygodnie w dłoniach ze względu na swoje „kanciate” kształty, a wykonany jest z lekkiego metalu i plastikowych okładzin jednak nie przeszkadza to za bardzo w trakcie robienia zdjęć -  pomimo faktu że projektanci w tamtych czasach nie przykładali tak wielkiej uwagi do ergonomii.  Jednak nie budowa lecz wnętrze jest najważniejsze w korpusie.

Po otworzeniu tylnej klapki widzimy mechanizm naciągający film (który jest troszeczkę niewygodny przy jego zakładaniu) oraz pionową metalową migawkę pracującą z szybkością od B do 1/1000 sek., przy czym czas synchronizacji z lampą wynosi 1/125 sek.  Co do migawki – jest niesamowicie głośna – nie polecam wykonywania zdjęć, gdzie wymagana jest absolutna cisza lub strzałów z ukrycia – moje próby sfotografowania pianisty na koncercie jazzowym stały się dodatkowym akompaniamentem perkusyjnym:)

Kolejnym ważnym elementem tego aparatu jest wbudowany światłomierz centralnie ważony uruchamiany w trakcie naciśnięcia (do połowy) spustu migawki.  Za pomocą poziomego pręcika widocznego w wizjerze (który kryje 95% kadru) wskazuje dopływ światła. Pomiar światła  dzięki technologii „electric” nie przeszkadza w ustawianiu ostrości, przesłony i czasu migawki przy w pełni otwartej przesłonie.  Aparat jest w pełni manualny. Naciąganie filmu jest ręczne, wybór czasu i czułości również (aparat obsługuje zakres od 12 do 1600 ISO).

Aparat wyposażony jest również w czasowy wyzwalacz migawki który znajduję się na froncie korpusu obok obiektywu.  Obiektyw jaki był sprzedawany w zestawie z VLC3 to obiektyw standardowy Carl Zeiss Jena PANCOLAR electric 1,8/50, pracujący w trybie auto i manual (chodzi o mierzenie światła, a nie o ostrość). Obiektyw nadaję się do robienia zdjęć w większości warunków oświetleniowych dając przy tym ostre jak na tamte czasy zdjęcia.  Obiektyw mocowany jest za pomocą gwintu  M42 co pozwala na nieskomplikowaną ich zamianę.

Podsumowując, aparat ten to przykład niemieckiej precyzji dający wiele możliwości i przyjemności z „ręcznego” robienia zdjęć. Mogę go z czystym sumieniem polecić, jako dobrą wprawkę do nauki, jak i do osiągania bardziej złożonych efektów, np. przy użyciu statywu. Obecnie w komisie może osiągnąć maksymalnie cenę 200zł, co jednak nie ma odniesienia do przydatności posiadania takiego „klasyka” – warto go mieć, aby czasem zrobić coś więcej, niż tylko fotkę:)

bateria alkaliczna
4,5V
Flickr'ownia
Bench

The Door

More Photos